RSS
niedziela, 15 stycznia 2012
TRADYCJA

W narodzie nie ginie - dupa mnie urosła, przytyłam 5kg oraz kompulsywnie siedzę przy pasjansie, pierwszej miłości itp.

Akropo dupy, to mam od świąt wilczy głod, ale taki, że normalnie czuję jakby we mnie siedział obcy z transgalaktycznym apetytem. I na tyle mnie to zaniepokoiło, ze zaczęłam szukać w ulotkach leków, co to je biorę czy to nie jakiś skutek uboczny. Obstawiałam na estradiol i sezonowe obżarstwo ale nie. To mój nowy lek przeciwhistaminowy i czas by się tez zgadzał. Pff...Spróbuję wrócić do Telfastu.

I jeszcze se kuku zrobiłam obejrzawszy "Iris" (Iris Murdoch). Dla mnie wstrząsający. Ryczałam przez 3/4 filmu i potem też. Będę miała opuchnięte powieki jak nic.

Dobranoc Państwu.

23:50, zjawa1964
Link Komentarze (1) »
środa, 11 stycznia 2012
POLECAM

Wszystkim matkom "Pieśń bojowa tygrysicy" Amy Chua.

Z innej beczki.

00:04, zjawa1964
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 stycznia 2012
NADEJSZŁA

Wielkopomna chwila!

Ekhm...

Z pewną nieśmiałością ogłaszam początek menopauzy.

I rujnację na estradiol dowcipny.

Hmmm... Ja to się chyba nawet cieszę.

W każdym razie bardziej się przejmuję popalonym sianem, które mam zamiast włosów (nienienienie - styling to wcale nie to samo co trwała, ninienienie).

Ale za to dawno nie byłam tak dobrze ostrzyżona. :-P

23:12, zjawa1964
Link Komentarze (8) »
niedziela, 01 stycznia 2012
WITAJ 2012 !!!

Najlepszego!

00:01, zjawa1964
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 grudnia 2011
NAJLEPSZEGO

I w święta i po świętach. :-))))

 

Poskarżę się, iż nie mam dostępu do kompa, buuuuu...

Pochwalę się, iż nie pamiętam tak wyluzowanej Wigilii i naszych przygotowań do niej.:-))) Czym jestem bezbrzeżnie zdumiona.

Uściskuję.

10:59, zjawa1964
Link Komentarze (1) »
niedziela, 11 grudnia 2011
CHORA JESTEM CAŁY CZAS

Tak jakby alergiczny katar. Więc gardło też mi szwankuje i dołączają się bóle mieśniowe pleców i głowy. Pieję jak stary kogut. Kurważeszmać. W aptece zostawiłam już 100 zł. Jutro idę do lekarza, bo po tygodniu nie jest lepiej. Jem takie ilości ibupromu,żeby jakoś funkcjonować, że ...

Tak, tak - wiem, choróbsko mi się uruchamia wtedy, kiedy czuję się zagrożona w pracy.

Ale i tak nic nie rozumiem.

10:21, zjawa1964
Link Komentarze (1) »
niedziela, 04 grudnia 2011
HUJNIA, ALE NA RAZIE TAKA malutka

Otóż od miesiąca pracuję w jednym z dwóch naszych głównych sralonów i ...

Byłoby OK. gdyby nie to, że ...

Poznałam kulisy zwolnienia dwóch dziewczyn, jestem świadkiem innych (dla mnie wątpliwych moralnie) sytuacji - i z pracownikami i z klientami. Zorientowałam się, że byłam okłamywana i manipulowana, bo pracodawca np.bał się podać prawdziwy powód zwolnienia mojej poprzedniczki, żebym się nie wystraszyła i nie zwolniła. :-(

Do połowy stycznia jest nas w sralonie dwie, więc jakoś to będzie, ale potem to jeden wielki znak zapytania, gdyż albowiem nie mam zamiaru spełniać tych wymagań pracodawcy, które budzą mój sprzeciw (w sensie wmawiania klientowi, że białe jest czarne) i może być kupa. Oczywiście mam zamiar robić  tobez afer.

Mam też skryty plan, który już działa. Otóż stałam się tak oddanym, lojalnym  i  na tyle dobrze sobie radzącym z klientami pracownikiem, że ciężko będzie im znaleźć kogoś na moje miejsce. Przychodzę na 15-20 min przed czasem, nie spóźniam się, póki co nie choruję, nie mam problemu z obsłużeniem klienta po godzinie zamknięcia salonu, moje miejsce pracy błyszczy, mam bardzo dobry kontakt z klientkami, nie focham się nawet na nieuzasadnione pretensje szefowej do mnie, nie jestem konfliktowa, pracuje bez problemu we wszystkie soboty, chętnie się uczę od innych. Jestem też w miarę kumata. Do tego odpowiedzialna, pracowita i solidna. I jestem wdzięczna dziewczynom za to, ze mnie zatrudniły. Pewnie uważają mnie za osobę, która myśli, że Pana Boga (w związku z pracą u nich)  za nogi złapała. Usiłują sobie zrobić ze mnie zausznika. Myślą że jestem na tyle naiwna i prostolinijna, że można mną manipulować. I dobrze -niech tak myślą.

Natomiast prawda jest taka, że jestem lojalna wobec pracodawcy dopóki on jest wobec mnie lojalny.  Można mną manipulować, ale do czasu. Ja nie mam problemu z zaprzestaniem świadczenia pracy, jeśli coś jest nie tak. Mam jedno życie i moja praca ma być dla mnie frajdą. Może być ciężka, ale ma mi sprawiać przyjemność. Daję jedną szansę i sobie i komuś, nie spierdalam od razu, ale ...  Nie jestem już typem ofiary. Nawet potencjalny głód czy choroba nie sprawią, że będę tkwiła w układzie w którym będę czuła się wykorzystywana lub niesprawiedliwie traktowana.

TA praca  mnie kręci i na razie nie przeszkadza mi  lekki zapierdol, który od stycznia stanie się ciężkim zapierdolem. Mogę też w niej zarobić więcej niż 1500zł miesięcznie, więc... Chcę spłacić córkę i pralkę do końca, chcę kupić łóżko i nowe okulary, chcę odłożyć ze dwie pensje, więc... Chcę zdobyć jak najwięcej umiejętności i popracować tam jak najdłużej, ale nie za cenę moich nerwów. Nie wiem, jak długo pociągnę w trybie - wstaję o 8.00, wychodzę o 9.10, wracam do domu o 19.00 a w soboty o 16.00? Bardzo puchną mi nogi, nawet rano mam już obrzęki i cały czas czuję w nich mrowienie. Ale ponieważ jeszcze lubię swoją pracę i jeszcze mi na niej zależy - nie narzekam. Staram się nie przejmować koleżankami, które są poszkodowane i widzą, ze nowe pracownice są traktowane lepiej, ale do kiedy starczy mi odporności - nie wiem. Nie da się całkiem odciąć od cudzej krzywdy, zwłaszcza kiedy z takimi osobami pracuje się na co dzień. Zaczynam pomału rozglądać się za czymś innym, ale nie mam jeszcze "spinki"

Pożyjemy - zobaczymy.

P.S.

Młody ma komisję wychowawczą za nieobecności we wrześniu i październiku - zapomniał ich sobie usprawiedliwić. Zdradził mi tajemnicę, że w zeszłym roku też miał. Nie jest źle, bo wzorując się na koalkoholikach - ogłosiłam bezsilność, w 95% nie wtrącam się do niego. Ale niestety  - straszny burdel mam w chałupie, bo synecek mój maluśki rzadko kiedy kiwnie palcem w domu.  Młoda się na niego wkurza i go sztorcuje - mówimy do niej "mamo".;-P

P.S. 2

No i właśnie zaczynam być chora - cieknie mi z nosa itp. I zaczynam srać po gaciach, jak dam radę, bo jednak moja praca to fizyczna tyrka - może nie ciężka ale jednak - trochę się trzeba namachać, żeby 20 -30 sukienek dziennie pozdejmować z manekinów, ubrać i rozebrać klientki i z powrotem pozakładać na manekiny.

11:21, zjawa1964
Link Komentarze (4) »
piątek, 28 października 2011
PODJARAŁAM SIĘ

Farbuję włosy co 4-5 tygodni. Robię to sama. Po 12 latach doszłam do perfekcji, jestem w stanie zrobić to w 99% idealnie bez zadnego lustra czy lusterka. Sprawdzałam.;-) Robię to szybciorem i całkiem mechanicznie i nigdy się zbyt dokładnie nie przyglądam temu, co farbuję. Aż tu nagle! Ha! Normalnie mam więcej siwych niż myszowatych. YES! Marzę o momencie, kiedy będę miała wszystkie siwe, wtedy przestanę się farbować. Przynajmniej na jakiś czas na pewno. Już teraz mnie korci, żeby poczekać z 2 miesiące i zjechać się maszynką albo na zapałkę.Choć doprawdy nie wiem czy pani sprzedawczyni sukien ślubnych będzie wypadało.;-P

To do tej pory jedyny, radośnie powitany objaw wieku  mego dojrzałego.

:-)))

23:05, zjawa1964
Link Komentarze (5) »
piątek, 14 października 2011
BĘDĘ RZYGAĆ!

Źle się czuję. Fizycznie i psychicznie.

Psyche mię się rzuca na ciało i: od wtorku puchną i bolą mnie łydki  oraz napierdala kręgosłup od siedzenia przez 8h na stylowej sofie i równie stylowym krześle w pracy ( nie nadających się dla mnie do siedzenia). Od kręgosłupa piszczy mi w uchu, zaczynają mi się problemy z zaciskaniem dłoni. Po powrocie do domu o 19.00 mam zamiast nóg dwie proste kolumny, nabrzmiałe tak, ze mam wrażenie, że skóra mi peknie.

W pawilonie mam 15 st. na górze, i 16-17 st. na dole. Grzejnik, który kupiła szefowa niewiele zmienia - w promieniu 50 cm daje 19 st. i jak włączą centralne w przyszłym tygodniu to też niewiele się zmieni. Bo wejście mam rowno z chodnikiem, bez możliwości zamontowania kotary, budynek nie podpiwniczony, a cała góra ma wszystkie zewnętrzne ściany(3 na 4)w 80% ze starych, wielkich okien, bez możliwości zawieszenia zasłon.

Mój mundurek do pracy przez 6 m-cy będzie wyglądał tak:

-dzinsy (tylko 1 para nie uciska mi lewej nogi pod kolanem, bo jest prawie o 2 rozmiary za duża),

- pod nimi rozciągnięte spodnie od pidżamy (  grubych rajstop nie mogę bo cisną),

- do tego dwa długie średniogrube golfy -czarny i brazowy,

- na to długi sweter też czarny.

- czarne, ortalionowe buty mocno ocieplane na 3 cm podeszwie.

Och, jakże kobieco się czuję w  znoszonej, spranej i zasierścionej dzianinie, noszonej będzie już 4 zimę non-stop.

Brak pracy i samotność w niej doskwierają mi równie mocno. Dwie-trzy klientki dziennie, które tylko ogladają i 3-4 mierzenia w tygodniu. I nawet na szydełku nie mogę robić, bo mi palce grabieją. A wysprzątany każdy kat mam tak, że ...

Siedzę i sobie tłumaczę, że ci co pracują na targowisku, na dworze, że oni mają gorzej. Otóż i tak i nie. Mają chociaż klientów i kolegów obok, z którymi mogą zamienić parę słów a nie siedzą bezczynnie.

I tak do kwietnia. Pół roku. Ja pierdolę. Potem już będzie cieplej i jakoś to będzie. Chyba, że mi z nieba spadnie jakaś inna praca.

Jak było ciepło, to szłam na górę, kładłam się na podeście, opierałam nogi o scianę i robiłam takie 3-4 sesje odciążeniowo- relaksacyjne, po 10-15 min., mogłam w kanciapie posiedzieć na stołku i poczytać. Nikt mnie nie widział, nie marzłam i było git. Czasem spacerowałam przed sklepem.

Młody z kolegami maluja jutro jego pokój i wywalają stare meble, we wtorek przyjeżdżają nowe meble, w przyszły weekend się wprowadza a ja... A ja mam doła, takiego obrzydliwego, że nie wiem jak sobie poradzę.

Czuję się taka niewydolna zdrowotnie, kobieco, zawodowo, jako matka.

Znajomy, lepki półmrok rozpiera mi się między żebrami i czuję się tak, jakby już ZAWSZE miało tak być. Robię co mogę - jadę po 20 afirmacji o treści " uwalniam się od potrzeby lęku o mojego syna", maluję się codziennie,  czekam aż mi przejdzie. Bo przejdzie. MUSI. Jak zawsze.

W sumie to wszystko rozbija się o brak pracy w pracy, brak kontaktu z ludźmi. Ileż można czytać i robić na szydełku?

No i o pieniądze też się rozbija. Nie mam kasy, żeby naprawić podstawowe rzeczy w domu. Jeszcze oddaję stare długi, za tą cholerną pralkę też. Nie mam kasy, żeby sobie kupić ze dwa -trzy ciepłe, nowe, niesprane ciuchy do roboty.  Nie mam kasy na p. Rafałka co mi regeneruje kręgosłup. Leki są ważniejsze.

Chyba sobie Deprim forte kupię, tylko nie wiem, jak on się ma do Tanakanu ( miłorząb), bo np. biorąc heparynę w jakiejkolwiek formie Tanakan muszę odstawiać, a to mi niedobrze robi na koncentrację.

Kurwa - muszę coś wymyślić, bo nie wiem, jak długo tak pociągnę. Nie chcę iść na zwolnienie, lubię te moje szefowe a to nie ich wina, że mam zryty kręgosłup i nóżki, tak? Wytrzymam, ile dam radę. Muszę. Nie mogę być bez legalnej pracy. No nie mogę.

P. S.

Jak gotuję to lepiej się czuję. Sporządziłam chłopcom sos do spaghetti z 80 dag karkówki, 3 puszek pomidorów krojonych, jednej dużej podsmażonej cebuli oraz 50 dag pieszczarek też podsmażonych. Do tego sól, czosnek, pieprz grubo mielony oraz bazylia otarta.

W tzw. międzyczasie doszłam do tego, co mnie zaburza w 50%, i że popełniłam tą rzecz znowu, po paromiesięcznej przerwie - źle se policzyłam i za dużo wydałam na prezenty po 100zł)dla córki i dla chrześnicy. Tzn. w ogóle nie powinnam ich robić w tym miesiącu, bo i moje minimum kosmetyczne uzupełniałam na 2-3 m-ce za 140 zł, i leki za 80 zł, i 350 zł oddałam za pralkę, i zaszalałam i bilet MPK za 98 zł kupiłam i zostało mi po 70 zl na tydzień. Rozeszło się, bo od sierpnia brałam po 400zł zaliczki, żeby przeżyć.

Drugie 50% zaburzeń funduje mi stosunek mojego syna do szkoły i kilkudniowy, stały ból nóg. A... no i 2 dzień jestem sama w domu, bo Młoda wyjechała.

 

Ale nienienie - zesram się a nie dam się.

Jeszcze się tylko wyryczę i ...  jutro pójdę na miting Al-Anonu. Dawno nie byłam, ale tam matki w różnym wieku i z różnymi niewydolnościami obecnymi  i byłymi, zawsze potrafią wesprzeć i przytulić.

 

P.S. 2

No to jak poszłam i zaczęłam ryczeć, to ryczałam do 4.30. Pospałam 3,5 godzinki, poszłam do pracy. Wróciłam zjeść spaghetti, zostawiłam chłopaków samych i zamiast na miting pojechałam do przyjaciółki, gdzie ryczałam i smarkałam jeszcze przez godzinę. Oraz zostałam na noc gdyż panowie się nie wyrobili i kończyli dziś tj. w niedzielę rano.

Pokój wymalowany, tylko jeszcze trza brzeg ścian z sufitem ładnie malnąć, to mu się sama oferowałam, ze zrobię.

22:58, zjawa1964
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17
| < Styczeń 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki: