Swój komentarz u Odwodnika. Bo mi się ulało, bo mnie czeka wizyta w szkole, bo szkoła to ZUO!
I opowiem panu dyrektoru moją ulubioną bajeczkę. O Sieciechu bajeczkę.
Młody i tak dostał i dostawać będzie zasłużony wycisk od starego swego - konsekwencje go dopadają niemiłe, ale sie mu należy. Natomiast tym leniwemu lujowi zwanemu wychowawcą, co se dokumentnie olewa swoją klasę, nikt nic nie zrobi i zadnych konsekwencji nie poniesie. Konsekwencje poniesie tylko uczeń. Sześciu uczniów. To ma byc wychowawcze i sprawiedliwe?
I dla wyjasnienia dodam - jestem wyrodną matka - dynda mi to, że Młody może powtarzać klasę. Olał - niech powtarza. Dla mnie to żaden dramat. Sama powtarzałam i wagarowałam. Jak on nie będzie miał motywacji, to ja za niego szkoły nie skończę i matury nie zdam. Jak się nie nauczy ponosić konsekwencj, to nie nauczy się żyć. Ale krzywdy dziecku nie dam zrobić. Niech się walą na ryj ze swoimi smsami, gdzie Młody nie był cały dzień, a ma wpisane tylko 2 nieobecności, albo był cały dzień i się nie spóźnił na żadną lekcję, a ma nieobecność na drugim angielskim. W-Y-P-I-E-R-D-A-L-A-Ć!
A teraz wklejka.
"Ja niestety jestem ten rodzic, co pójdzie opierdzielać dyrektora do szkoły.
Młody dał d..., jego tatuś też a w szczególności wychowawca.
Otóż Młody olał szkołe całkowicie-siedem jedynek, 150 h nieusprawiedliwionych, mówił ojcu, że wszystko ok., ojciec wierzył i mi powtarzał, ze jest ok. Okazało się że dziecko ma komisje wychowawczą.
Okazało się że ojciec przez II sem. 1-szej klasy i miniony sem. 2-ej NIGDY nie kontaktował sie ze szkoła. Okazało się że wychowawca... NIE ZROBIŁ NIGDY NIC, aby poinformowac którekolwiek z rodziców, że coś się złego z uczniem dzieje.
Okazało się,że ŻADEN z 7 nauczycieli, którzy postawili jedynki nie zrobił nic, by poinformować, że uczeń drastycznie opuścił się w nauce i frekwencji.
Teraz za to sa donosy smsowe o kazdym pierdnieciu.
Donosy na temat obecności i nieobecności syna w szkole,które całkowicie są niezgodne z faktami.
Pomocy droga derekcjo!
Nie wiem czy mogę ufac informacjom od nauczycieli, skoro nie odzwierciedlają rzeczywistości.
Czemu tylko dziecko ma ponosić konsekwencje nie wywiązywania się ze swoich obowiązków, bo jedna godzina nieobecna nieusprawiedliwiona - wypad ze szkoły?
Czy doprawdy panie dyrektorze, na tym polega współpraca szkoły z uczniem i rodzicami?
Proszę mi wyjaśnić o co chodzi, bo prosta kobieta jestem i nie rozumiem.
Jedno co wiem - w obliczu faktów- to moje dziecko i będę mu sprawiedliwiała WSZYSTKIE nieobecne godziny. Czy to się komuś podoba czy nie.
Młody oczywiście nie musi o tym wiedzieć.;-)
(...)
Pfff...